[ Popołudnie 16:05 ]
Pani Myriam mnie zabije. - powiedziałam sama do siebie, wychodząc z domu. Pierwszy dzień pracy, a ja już się spóźniam. Kobieta u, której mam pracować jest osobą stanowczą, zawziętą, arogancką i chciwą. Mam nadzieje, że da mi szansę i będę mogła u niej pracować, bo jak nie to ja i babcia wylądujemy na ulicy. Po dziesięciu minutach doszłam do domu Irassabal'ów. Zapukałam do drzwi, byłam przekonana,że otworzy mi jakaś 'służąca'. Jednak moim oczom kazała się pani domu.
- Nareszcie się zjawiłaś. - powiedziała schłym głosem.
-Przepraszam, za spóźnienie ale...
- Nie obchodzą mnie twoje tłumaczenie, spóźniłaś się a ja, nienawidzę niepunktualnych ludzi. - oznajmiła
- Przepraszam to się już nigdy nie powtórzy ... Mogę dostać jeszcze jedną szansę? -zapytałam.
- Wchodź - odpowiedziała obojętnie. Nagle zobaczyłam piękny salon. Nie wiedziałam, że ten dom jest taki ładny. Z zewnątrz wyróżniał się wielkością od innych posiadłości, a w środku za to był bardzo bogaty. W głowie pojawiły mi się przeróżne myśli typu : Skąd ludzie mieszkający na wsi, mają tyle pieniędzy?.
- Będziesz pracować u mnie jako pokojówka. Jak się nie podoba to wyjdź- oznajmiła. Nic się nie odezwałam.
- A więc, jak masz u mnie pracować, to musisz znać kilka zasad.
1. Jesteś pokojówką więc, musisz mieć specjalny strój do sprzątania.
2. Sprzątasz wszystkie pomieszczenia znajdując się w tym domu. Z wyjątkiem mojego pokoju.
3. Masz być na każde zawołanie.
4. Słuchasz tylko mnie, nikogo więcej.
Jasne!- krzyknęła.
- Tak rozumiem - przytaknęłam.
- Victorio, choć tutaj - ponownie podniosła głos. Do salonu przybiegła dziewczyna o blond włosach ubrana w, fartuch do sprzątania
-Pokaż tej nowej służącej co ma robić. - Powiedziała i zostawiła nas same w niezręcznej ciszy.
-Janet Molière, miło mi - powiedziałam przerywając ją.
- Victoria Serge - przedstawiła się i uśmiechnęła. Choć pokaże Ci co masz zrobić.
Ruszyłam za nią, by po chwili wejść do malutkiego pokoju.
- To pomieszczenie, jest dla nas. Dzielisz je ze mną i Mathildą. Tutaj masz rozpiskę zadań, które do ciebie należą - oznajmiła i podała mi kartkę. Spojrzałam na skrawek papieru. Czternaście obowiązków domowych na dzień ? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Obróć ...- odparła. Zrobiłam to co powiedziała. Na drugiej stronie kartki zobaczyłam jeszcze dodatkową dziewiątkę. Mój wzrok skierował się na dziewczynę, byłam zdezorientowana.
- Muszę już iść, obowiązki czekają... Nagle usłyszałam za sobą głos.
- Ty jeszcze nie jesteś przebrana?. Obróciłam się powoli, zobaczyłam panią Myriam.
- Już idę.- odpowiedziałam.
- Zaczynasz grać mi na nerwach- krzyknęła i wyszła z pomieszczenia. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam fartuch i ubrałam go. Wzięłam do ręki kartkę i zaczęłam czytać. Nawet nie przeczytałam jednego zdania jak ponownie usłyszałam głos, tym razem męski.
- Victorio, przynieś mi szklankę wody. Odwróciłam się, moim oczom ukazał się wysoki, dobrze zbudowany, blondyn o niebieskich oczach. Nastała chwila niezręcznej ciszy.
- Przepraszam, gdzie jest Victoria ? -zapytał przerywając ją.
- Victoria poszła ...- zaczęłąm mówić, ale przerwał mi.
- Jak masz na imię ? - padło następne pytanie z jego ust. W tym momencie byłam trochę zmieszana.
- Janet Molière.- odpowiedziałąm cicho.
- Larry Irassabal, miło mi - przedstawił się i podał rękę. Uśmiechnęłam się i uścisnęłam jego dłoń.
- Przepraszam, ale muszę iść, wysprzątać pokoje na pierwszym piętrze. - oznajmiłam i wyszłam.
Dzień spędziłam niezbyt fajnie, ponieważ gdy skończyłam, jedną robotę czekała na mnie następna. Jedyną chwilą odpoczynku była, chwila obiadowa, która trwałą nie całe dwadzieścia minut...
Zmęczona wracam do domu, jedyną rzeczą o, której teraz myślę jest położenie się na łóżko.
Po piętnastu minutach wróciłam do domu, babcia od razu zaczęła zadawać pytania typu: Gdzie byłaś i co robiłaś?. Musiałam skłamać, prawdy by nie przebolała. Nie chodzi o bycie pokojówką, tylko o coś innego...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
OD MK: Pierwszy rozdział już jest, myślę,że się spodoba. Przepraszam ,że taki krótki.
Zapraszam do komentowania ^^
Wspaniały ♥
OdpowiedzUsuńCzekam na następny ♥
Świetne <3
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać nastepnych rozdziałów :D
Oj tam nie jest krótki, dobry :) super pomysł z założeniem takiego opowiadania :)
OdpowiedzUsuńCieekawy..♥
OdpowiedzUsuńme gusta..;***
z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy..<33
Cześć. Jest to automatyczna wiadomość do wszystkich moich obserwatorów. Jestem dziwna inaczej z http://najamajke.blogspot.com/ Na moim blogu zaczęło się kolejne opowiadanie, z tego powodu zapraszam do przeczytania prologu i skomentowania. Cóż, komentowania Dla ciebie minuta dla mnie naprawdę wiele radości : ) Szczególnie zależy mi na opiniach. Dzięki, że jesteś ze mną i obserwujesz mnie! / xoxo
OdpowiedzUsuń[SPAM]Devon Craft miał cudowne życie. Nie cierpiał na brak pieniędzy, a piękna żona i dwoje beztroskich dzieci nie pozwalali mu się nudzić. Wszystko to rozsypało się, gdy po kłótni z Vanessą zapragnął wyjechać za miasto, odprężyć się i rozładować emocje. Utknął na bocznej drodze, na której czaiło się zło. Chowało się za krzakami czekając na kolejną ofiarę. W walce z nim stracił najcenniejszą rzecz, jaką posiadał – Duszę.
OdpowiedzUsuńZagłęb się w jego historię na: godzina-potepionych.blogspot.com
Unikaj dawania bezpośrednio zdjęć, o wiele lepiej dawać opisy. No wiesz, wprowadzasz czytelnika w świat opowiadania, musi wysilić wyobraźnię. Też nie punktuj jak w liście co kto mówi. Jeśli jakaś postać wymienia niech to będzie bez żadnych cyfr zawarte w normalnej wypowiedzi. Ale zainteresowałaś mnie więc jak dodasz kolejny rozdział to proszę, poinformuj mnie ;)
OdpowiedzUsuńBędzie ciąg dalszy ? Ten rozdział jest świetny i mam nadzieję, że dodasz coś jeszcze ^^
OdpowiedzUsuńPięknie piszesz *u*
OdpowiedzUsuń